Miejscem 3-go zjazdu kursu Przewodników Beskidzkich jest mało mi do tej pory znany Beskid Sądecki. Mój jedyny kontakt to przejście Głównego Szlaku Beskidzkiego oraz zdobycie Radziejowej w ramach Korony Gór Polski. Czerwony szlak GSB jest poprowadzony wzdłuż grzbietami dwóch głównych pasm - Jaworzyny Krynickiej i Radziejowej. Odkrywam więc tę część Beskidów dla siebie. Najbardziej w pamięci utkwiła mi historia krzyża w Wierchomli, opowiedziana przez naszego gospodarza, pana Jana.
Plan
Zaczynamy od spaceru po części zdrojowej Krynicy-Zdrój. Potem przechodzimy z Czarnego Potoku na Jaworzynę Krynicką i dalej przez Runek do Wierchomli.
Krynica-Zdrój
Krynica-Zdrój to temat na oddzielny post. My koncentrujemy się na historii uzdrowiska. Spacer zaczynamy przy pomniku Nikifora (wł. Epifaniusz Drowniak), słynnego łemkowskiego malarza.
Krynica-Zdrój, od lokacji w 1547r do I rozbioru należała do tzw. Państwa Muszyńskiego, czyli dóbr należących do biskupów krakowskich. Początek zaboru austriackiego to również początek uzdrowiskowej kariery Krynicy. Na zlecenie władz prof. Baltazar Hacquet dokonał badań wód mineralnych. Powstały pierwsze domy zdrojowe, ale prawdziwy rozkwit (od roku 1856) Krynica zawdzięcza rektorowi Uniwersytetu Jagiellońskiego Józefowi Dietlowi. Profesor Dietl rozpropagował Krynicę w Krakowie.
Uwagę zwraca willa "Cechini" - zielony, drewniany budynek przy głównym deptaku. Gościło w nim wiele znanych osób - m.in. Marszałek Piłsudski, Gabriela Zapolska, Helena Modrzejewska, Tadeusz Boy Żeleński czy Bogusław Kaczyński. "Cechini" to rodzinna firma z Muszyny, zajmująca się rozlewem wód mineralnych. Nazwa pochodzi od Franco Cechini, włoskiego inżyniera, który w XIX budował tunel w Żegiestowie (w ciągu tzw. II kolei Węgiersko-Galicyjskiej, linia Tarnów - Leluchów). Polskie góry (a w zasadzie pewna polska góralka...) tak się mu spodobały, że został a jego potomkowie do dzisiaj prowadzą firmę.
Jaworzyna Krynicka
Wchodzimy zielonym szlakiem, prowadzącym wzdłuż wyciągu kolei gondolowej na Jaworzynę Krynicką. Szlak prowadzi lasem, ale wychodzi pod wyciągi orczykowe, skąd warto spojrzeć za siebie - mamy widok na Beskid Niski. Widać jego najwyższy szczyt, Busov (SK, 1002m - na zdjęciu poniżej) oraz najwyższy szczyt w polskiej części, charakterystyczną Lackową (997m n.p.m.)
W drodze na szczyt warto zatrzymać się przy ciekawym ostańcu skalnym. To "Diabelski Kamień". Legenda głosi, że diabeł chciał zatkać głazem "cudowne źródełko", ale nie zdążył przed świtem i upuścił kamień na zboczu Jaworzyny. To tzw. "wędrująca legenda" - w podobny sposób tłumaczona jest geneza ostańców w Beskidzie Wyspowym (pod Cietniem), Gorcach (Kudłoński Baca) czy Niskim (nad Foluszem). I pewnie jeszcze w paru miejscach.
Pod szczytem, na wysokości 1100m n.p.m. znajduje się schronisko PTTK na Jaworzynie Krynickiej. Nosi imię Józefa Piłsudskiego i jest trzecim obiektem w tym miejscu. Pierwszy budynek powstał w 1934. Co ciekawe, oferował wtedy 60 miejsc noclegowych, a obecnie tylko 34.
Na szczycie czas spędzamy na omówieniu rozległej, prawie 360° panoramy. Pogoda co prawda nie jest idealna, sporo gór jest pod chmurką. Najlepszy widok jest na wschód - Beskid Niski.
Od tego miejsca przed nami już tylko prawie płasko i zejście. Idziemy fragmentem Głównego Szlaku Beskidzkiego do szczytu Runek (1070m). Nazwa pochodzenia wołoskiego - runc to wypalona polana. Runek jest mało wybitny, ale jest szczytem zwornikowym. W kierunku południowo-zachodnim wychodzi z niego najdłuższe boczne ramię Jaworzyny Krynickiej. Ramię to przez Pustą Wielką schodzi do Żegiestowa.
Wierchomla
Na Runku zostawiamy GSB i idziemy niebieskim szlakiem do Bacówki nad Wierchomlą i dalej czarnym do Wierchomli Wielkiej. Bacówka to jedna z tzw. Moskalówek. To niewielkie (ok. 30 miejsc noclegowych) schroniska powstałe w latach 70- i 80-tych ubiegłego wieku. Koordynatorem projektu został Edward Moskała. W Beskidach zbudowano następujące Moskalówki, w kolejności od najstarszych:
- na Rycerzowej – Beskid Żywiecki, 1975
- na Lubaniu – Gorce, 1975 (spłonęła w 1978)
- w Jaworcu – Bieszczady, 1976
- na Krawców Wierchu – Beskid Żywiecki, 1976
- w Bartnem – Beskid Niski, 1977
- na Maciejowej – Gorce, 1977
- nad Wierchomlą – Beskid Sądecki, 1978
pod Małą Rawką – Bieszczady, 1979
pod Honem – Bieszczady, 1986
- pod Bereśnikiem - Beskid Sądecki, 1989
Dodatkowo mamy jeszcze dwie bacówki na Pogórzach Podkarpackich:
- na Brzance – Pogórze Ciężkowickie, 1981
- na Jamnej – Pogórze Ciężkowickie, 1985
Spod Bacówki jest ładny widok. Znowu przeszkadzają chmury, ale przynajmniej bliższy i średni plan możemy sobie omówić.
Przy dobrej pogodzie widać Tatry. Tutaj posłużę się ściągawką z planszy pod Bacówką.
Schodzimy czarnym szlakiem do Wierchomli Wielkiej, gdzie mamy bazę na czas zjazdu. To dawna wioska łemkowska. Po akcji Wisła i wysiedleniu Łemków, osiedlili się tam Polacy z pobliskiej Łomnicy-Zdrój i innych okolicznych wiosek. Wieczorem płynie historia krzyża w Wierchomli i opowieści o Łemkach. W roli gawędziarza pan Jan, nasz gospodarz.
Krzyż przed naszą bazą został postawiony w 1937r. przez łemkowskich gospodarzy domostwa stojącego na miejscu domu pana Jana. Są dwie wersje - jedna to wotum wdzięczności za uratowanie od powodzi, druga - za urodzenie 2 zdrowych córek po tym jak wcześniej zmarło troje dzieci. Niezależnie od wersji - krzyż jest solidny, waży 10 ton, zrobiony jest z zbrojonego betonu. Co znaczy, że łemkowscy gospodarze musieli się na niego wykosztować. Po wojnie krzyż został przewrócony przez wezbraną rzekę i długo leżał w krzakach. Rodzina pana Jana ocaliła krzyż przed zapomnieniem i postawili go na jego pierwotnym miejscu.